Twórczość Marka Jastrzębia jest jak rzeczywistość konkretna, co rozumiem, że odszukana i nazwana, która jest przy tym z niezwykłą i kunsztowną lekkością przez pisarza zarazem wyrywana z pozorów i zamgleń. Sztuka prozatorska Jastrzębia wchodząca detalicznie, precyzyjnie i bardzo głęboko w istotę rzeczy, nie jest sztuczna i nie jest też sztucznie podtrzymywana przez zbędne środki. Słowa tutaj oddają swą znaczeniową materię do samej jej esencji, nie potrzebują ozdobników, łączników, uwypukleń - są same ze sobą w swej surowej materii, bo są trafione. A treści są adekwatne i niepoddające się manipulacjom. Słowo pisane staje się w ten sposób dla czytelnika ożywczym głosem, jest prawdziwym wytchnieniem dla przemęczonej współczesnej głowy. Już nie trzeba pytać, już nie trzeba badać, wystarczy czytać i czytać i... słuchać tego głosu. W pisarstwie Marka Jastrzębia, wybitnego mistrza myśli i słowa, znajdujemy zaskakująco wyrazistą wykładnię sprawy, niemalże zyskujemy wgląd w istotę rzeczy, chwytamy jej rzeczywisty obraz, odbicie jej meritum w naszej, z istoty niepełnej, wyobraźni. 
Tak wiec istnieje odpowiedź! Czy gotowa? Tak. Czy ostateczna? Na pewno wystarczająca do przyjęcia jej "tu i teraz". I prawdopodobnie podlegająca dalszej ewolucji twórczej, w najszerszym tego terminu rozumieniu - ewolucji ideowej, formalnej i literackiej.
Bogusława Lewandowska-Gruszka
[Warszawa, 27.07.2026 r.]
***
Ażeby to, co głośno myślę i mówię, nie zakryło istoty przesłania pisarza, to na koniec zacytuję tę mistrzowską prozę:
"Ludzie odchodzą z życia. Czas pędzi i razem z człowiekiem porywa wspomnienia. To jakby razem z nimi ubywał kawałek nas; jestem zafascynowany Proustem i dlatego powiem za Nim, że wszystkie dzisiejsze wrażenia biorą się z wczorajszych. Nawet z tych niewidocznych, dziejących się poza naszymi realnymi odczuciami. I jak On zauważam, że są z nami nadal i jesteśmy w stanie ożywić je w naszej pamięci. Właśnie tam istnieją, a mówiąc o nich, ocalamy jednocześnie utraconą cząstkę siebie.
Z drugiej strony: pamięć należy do ludzi, a człowiek jest niedoskonały; natura płata mu figielki. Jako że argumentując cokolwiek, trzeba posługiwać się własnym przykładem, rzecz o percepcyjnych figielkach zacznę od tego, że wiele lat temu oglądałem film. Bardzo był wzruszający i płakałem na nim jak bóbr. Nie mogłem się uspokoić, itd. Ale czas pogmerał w „niezapomnianych” wrażeniach, zweryfikował je i „na dzień dzisiejszy” ni cholery nie wiem, co spowodowało ten płacz, jaki to był film i jakie problemy targały jego bohaterami."
Cytat pochodzi z Marek Jastrząb, Ojciec (2025).